Renesansu nie będzie, to średniowieczne sieciowe RPG już umarło. Twórcy zwrócą graczom pieniądze.

Kingdoms Of Ereloth okazała się wyjątkowo krótka (tutaj za cynk chcemy podziękować użytkownikowi o ksywce Drenz z naszego forum).

  1. Odpowiedzialne za grę studio Arcadius Entertainment poinformowało, że o usunięciu Kingdoms Of Ereloth z platformy Steam. Produkcja została usunięta ze sprzedaży, a jej serwery przestały działać.
  2. Koniec tej gry nastąpił wyjątkowo szybko – zadebiutowała ona bowiem w Steam Early Access 18 października ubiegłego roku. Produkcja przetrwała więc jedynie trzy miesiące.
  3. Dobra wieść jest taka, że twórcy zwrócą pieniądze wszystkim, którzy zakupili grę. Obejmuje to zarówno osoby, które zakupiły produkcję na Steamie, jak i te, które wsparły ją podczas akcji crowdfundingowych w serwisach Kickstarter oraz Indiegogo.

Koniec Kingdoms Of Ereloth był nieunikniony po fatalnej premierze. Rekord aktywności gry ustanowiony zaraz po jej debiucie we wczesnym dostępie wyniósł raptem 137 osób bawiących się równocześnie, a już kilka dni później w produkcję najczęściej grało tylko 7-12 osób. To tytuł nastawiony na rozgrywki sieciowe, więc jego los był przesądzony.

Porażka gry nie dziwi biorąc pod uwagę jej fatalne przyjęcie. Na Steamie tylko 10% recenzji jest pozytywnych, co serwis kategoryzuje jako „bardzo negatywny” odbiór gry. Gracze krytykowali głównie fatalny stan techniczny, który sprawiał, że w praktyce w Kingdoms Of Ereloth po prostu nie dało się grać.

  1. Kingdoms Of Ereloth na Steamie

Złapał bakcyla gier dzięki zabawie na ZX Spectrum kolegi. Potem przesiadł się na własne Commodore 64, a po krótkiej przygodzie z 16-bitowymi konsolami powierzył na zawsze swoje serce grom pecetowym. Prawdziwy weteran newsroomu GRYOnline.pl – piszący nieprzerwanie od 2009 roku i wciąż niemający dosyć. Wielbiciel niszowych produkcji, w tym zwłaszcza przygodówek, RPG-ów oraz gier z gatunku immersive sim, jak również pasjonat modów. Poza grami pożeracz fabuł w każdej postaci – książek, seriali, filmów i komiksów – Adrian nigdy nie odmówi dobrej opowieści.

więcej

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *